Tanah Lot z lokalnym akcentem

Przed przyjazdem na Bali moja kolezanka, ktora uczyla tu kiedys i mieszkala kilka lat, zaznajomila mnie fejsbukowo ze swoim kolega, ktory organizuje wypady i wycieczki. W koncu, po dlugich chatach i emailach i przepychankach slownych, spotkalismy sie wczoraj wieczorem.

Musze przyznac, ze mialam lekko dosc. Wszystko wydaje sie fajne, kolaga kolezanki, mozna pogadac, powspominac wspolnych znajomych, przy okzji pomoc mu zrobic interes, ale kiedy wsystko staje sie interesem i w oczach widac tylko cyferki, caly pomysl traci na atrakcyjnosci.

Przez kilka dni tlumaczylam mu, ze nie dam zrobic calodniowej wycieczki, bo mam male dziecko, ktore spi o stalych porach, je rzeczy, ktore wymagaja przygotowania w kuchni, nudzi sie po sekundzie i raczej nie bedzie zachwycac sie niczym trzech godzinach jazdy. On staral sie mnie przekonac, ze jest to bardziej oplacalne finansowo. W koncu udalo nam sie dobic targu i zdecydowalismy sie na Tanah Lot, „swiatynie na plazy, pol godziny od Seminyak, wspaniale miejsce na zachod slonca”.

Tanah Lot okazalo sie byc tak z godzine i pol w jedna strone, nie tyle na plazy co na wysokim, waskim klifie, ktory trzeba bylo dosc starannie nawigowac, przedzierajac sie przez gesty tlum. Zachod slonca zas, no coz… Azja wydaje sie miec obsesje na punkcie zachodu slonca – widzialam ich sporo i zadne jakos mnie nie powalilo. I tak byo wczoraj, aczkolwiek Tanah Lot rzeczywiscie bylo piekne. Alex przezyl i ja tez, choc momentami ciezko bylo. Jeszcze tylko kilka lat i zwiedznie z nim stanie sie fajna przygoda 😉

Reklamy

Komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s